Zbrodnia i kara - streszczenie szczegółowe




Warunki, w jakich Raskolnikow odbywa karę, są bardzo skromne. Mieszka w obskurnej i ciasnej celi wraz z innymi więźniami. Śpi na pryczy, ubrany jest w ciepłą odzież, przystosowaną do warunków, ma na sobie kajdany. Raskolnikow nie skarży się na nic, traktuje swój los z obojętnością i nie załamuje się.

A jednak Raskolnikow wstydzi się swego wyglądu i warunków, w jakich przyszło mu żyć. Czuje się urażony w swojej dumie. Wstydzi się nawet przed Sonią, którą traktuje pogardliwie i brutalnie. Nie dostrzega jej poświęcenia. Nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że dzięki niej cieszy się względami władz i często wyznacza się mu lżejsze prace. Współtowarzysze jego doli nie lubią go, w końcu zaczęli go nawet nienawidzić. Gardzą nim, wyśmiewają się z niego i szydzą, mówiąc: - Te, jaśnie panie!

Podczas rekolekcji wielkopostnych miało miejsce pewne zajście, podczas którego współwięźniowie rzucili się na Raskolnikowa ze słowami:

On sam nie wiedział, dlaczego tak się dzieje.

Pewnego dnia Raskolnikow zapada na ciężką chorobę. W tym czasie nie widuje się z Sonią, ta jednak regularnie przychodzi na podwórze, po to tylko, by popatrzeć na szpitalne okna. Podczas jednych z takich ?odwiedzin? Raskolnikow dostrzega ją z okna i jakiś ból przeszywa mu serce. Sonia jednak przestaje go odwiedzać, a Raskolnikow uświadamia sobie, że za nią tęskni. Wyzdrowiawszy, dowiaduje się, że Sonia zachorowała. Tym razem to Rodion niepokoi się o stan jej zdrowia i dowiaduje się o nią. Serce bije mu mocno i boleśnie. Sonia uspokaja go w liście i zapewnia, że już czuje się lepiej i że wkrótce się spotkają. Do spotkania dochodzi wczesnym rankiem nad brzegiem rzeki, gdzie Raskolnikow przybył pracować. Scena ta jest niezwykle wzruszająca.

Chcieli coś powiedzieć, lecz słowa więzły im w gardle. Łzy stanęły im w oczach. Obydwoje byli bladzi i wychudli, ale w ich chorych i bladych twarzach jaśniała już zorza nowej przyszłości, zmartwychwstania ku nowemu życiu. Wskrzesiła ich miłość, ich serca kryły niewyczerpane źródła życia dla nich obojga.

Postanowili cierpliwie czekać. Mieli przed sobą jeszcze siedem lat niewysłowionej męki i bezgranicznego szczęścia! Ale on zmartwychwstał i wiedział o tym, czuł to całym swym odnowionym jestestwem, a ona ? ona żyła przecież tylko jego życiem!



Chcesz być na bieżąco? Dodaj swój adres e-mail do newslettera!

Wpisz adres E-mail: